Cofnij

Marcelina - Tylko muzyka mi w głowie

Pamiętam swój pierwszy występ publiczny. To było w teatrze, miałam trzy lata i śpiewałam kolędę. Bardzo podobała mi się energia tego miejsca, jego wystrój, zapach, ludzie. Niedługo potem zaczęła się moja fascynacja Majką Jeżowską i piosenkami z „Akademii Pana Kleksa”. Urzekł mnie ten bajkowy, abstrakcyjny klimat. Zaczęłam chodzić do szkoły muzycznej, ale to nie było moje ulubione zajęcie, ponieważ uczyłam się tam gry na pianinie, czego strasznie nie lubiłam. Codziennie po lekcjach chodziłam na kolejne kilka godzin do kolejnej szkoły muzycznej, choć wolałam robić wtedy zupełnie inne rzeczy, ale teraz oczywiście niczego nie żałuję. Pianina nie znoszę do dziś, jednak nauczyłam się obcować z muzyką, słuchać jej, rozwinęłam swoją wrażliwość i nauczyłam się dyscypliny.


Kolejnym dużym i świadomym krokiem w kierunku profesjonalnego świata muzyki był udział w warsztatach jazzowych. Nie pochodzę z muzycznej rodziny, więc to, że w wieku 16 lat trafiłam pod skrzydła dojrzałych, świadomych i znanych muzyków, zarówno z Polski, jak i z zagranicy, było dla mnie jak objawienie. Poznałam ludzi w różnym wieku, poszukujących i interesujących się tym co ja, o podobnej wrażliwości. Wymienialiśmy więc poglądy, doświadczenia i… płyty ;).


Nie był to tylko jazz, ale cała masa po prostu dobrej muzyki. Zaczęły się pierwsze kroki w kompozycji, pisaniu tekstów, improwizacji. Występy na dużych scenach z wykładowcami, czyli śmietanką światowych scen. To była ogromna szkoła, zbieranie doświadczeń i lekcja pokory. Naturalnym wyborem po maturze była więc dla mnie wtedy Akademia Muzyczna. Przeprowadziłam się do Wrocławia i tam założyłam pierwszy zespół.


Śpiewanie swoich piosenek i tekstów było dla mnie czymś mocno stresującym, ale jednocześnie dawało ogromną satysfakcję. Czułam, że spełniam swoje marzenie. Podpisałam kontrakt i nagrałam pierwszą płytę. Zostałam wyróżniona między innymi nominacją do Fryderyków za debiut roku i nominacją do nagrody Warto „Gazety Wyborczej”. To dodało mi wiary. Czułam, że coraz bardziej kocham to, co robię, rozwijam się i otaczam się ludźmi, od których bardzo dużo się uczę. W tej chwili jestem po wydaniu trzeciego albumu, zagrałam mnóstwo koncertów w kraju i za granicą. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej muzycznej młodości ;).


To, co uważam za najważniejsze w tym zawodzie, to konsekwencja, bycie sobą, ciągły rozwój i otaczanie się osobami, którym się ufa, które sprawiają, że się rozwijasz i wierzą w Ciebie. Myślę, że jeśli się w coś bardzo mocno wierzy i codziennie robi się krok, który do tego przybliża, to na pewno się to osiągnie. Dlatego warto też po prostu wiedzieć, czego się chce i na czym najbardziej Ci zależy.


Ja zawsze marzyłam o tym, by być artystką kompletną. Śpiewać jak najbardziej szczerze – swoje teksty, swoje piosenki – i nie oddawać w obce ręce czegoś tak intymnego jak własna muzyka. Dlatego tak ważne dla mnie jest, z kim pracuję. Wtedy czuję się swobodnie i dosłownie wszystko mnie inspiruje. Spotkania, próby z muzykami, brzmienie instrumentów, muzyka, której słucham, książki, rozmowy, nieraz zupełnie przypadkowe.


Lubię też wyjeżdżać, złapać dystans gdzieś w totalnej głuszy, gdzieś, gdzie jest prosto i pięknie. Chłonę wtedy dźwięki, których w hałasie i stresie nie da się usłyszeć, i zapachy, których w mieście nie da się poczuć. Obserwuję moich przyjaciół, rozkoszuję się ciepłem rodzinnym i po prostu zatapiam się w bezgranicznej wolności i miłości, która mnie otacza. Jak to wszystko zderza się z pędem Warszawy, z wejściem do studia, złapaniem za gitarę, uruchomieniem głowy i wydaniem z siebie pierwszego dźwięku, to po prostu rusza machina i piosenki piszą się same.


Kocham śpiewać i uwielbiam swój zespół. Wszystko, co się przydarza w moim życiu, uważam za nieprzypadkowe i inspirujące. A jeśli w danej chwili nic nie przychodzi mi do głowy, daję sobie czas, bo wiem, że to przyjdzie do mnie w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Moim marzeniem jest po prostu robić to zawsze, tylko na coraz większą skalę.


Niezależnie od tego, jakie są Wasze marzenia, nie bójcie się za nimi podążać :) Dołóżcie wszelkich starań, żeby się realizować, bo nawet kiedy wymaga to ciężkiej pracy, to naprawdę warto. Make it Possible :)

Brak komentarzy pod artykułem. Skomentuj jako pierwszy!

Skomentuj